Integrująca się wspólnota mieszkaniowa. Czy to możliwe w Polsce?

Typowy wieżowiec z lat 70. ubiegłego wieku po liftingu.

Pozostałością po Peerelu są wszechobecne spółdzielnie mieszkaniowe. Mieszkają w nich miliony Polaków i mimo to, że tempo rozwoju spółdzielni zostało drastycznie zahamowane, to ogrywają w dalszym ciągu jedną z najważniejszych ról w zaspakajaniu potrzeb mieszkaniowych na terenie Polski.

Jak mieszka się w blokach wszyscy wiedzą. Jedni są zadowoleni, a inni niekoniecznie. Mimo, że mieszkamy blisko siebie, to tak naprawdę niewiele o sobie wiemy. Zamykamy się w swoich czterech ścianach i chyba jest z tym nam dobrze? Dlaczego tak jest? Pomijając aspekt socjologiczny, to w głównej mierze za taki stan rzeczy odpowiadają urbaniści i architekci. To ich wizja została zrealizowana i ma niewątpienie duży udział w zamykaniu się mieszkańców w swoim małym, intymnym świecie.

W latach 50. ubiegłego wieku ideę integracji wypaczono w sposób karykaturalny. Budowano tzw. komunałki czyli duże mieszkania, w których każda rodzina miała własny pokój, a korytarz i pomieszczenia sanitarne były wspólne. Rodziło to mnóstwo konfliktów międzyludzkich. Budowy tych „mieszkań” zaprzestano w 1956 roku. Mimo, że od tego czasu minęło już tak wiele czasu, to pozostawiło to głęboki ślad w naszej pamięci. Ta informacja przekazywana jest z pokolenia na pokolenia i nieufnie podchodzimy do wszelkich inicjatyw, który proponowałyby jakąkolwiek rozbudowę funkcjonalną naszej wspólnej przestrzeni w budynku.  Najlepszym przykładem, że nic w tej kwestii się nie zmienia są nowe budynki mieszkalne zarządzane przez wspólnoty mieszkaniowe. Urbanistycznie i architektonicznie prezentują podobne rozwiązania, które zastosowano w peerelowskich blokach … czyli mieszkanie + klatka schodowa. Jedyna różnica to dodany do nowego budynku parking podziemny, ale ma to ograniczone znaczenia dla wzajemnej integracji mieszkańców.

Obecnie wybudowano na świecie wiele tzw. wież (tower), które w swoim zamyśle mają zapewnić swoim mieszkańcom zdecydowanie większy komfort, niż to ma miejsce w tradycyjnych budynkach. Jednak zarządzanie w takiej wieży oparte jest o nowoczesnego dozorcę (konsjerż), na co oczywiście większość z nas po prostu nie stać.

Jednak wiele z pomysłów, które zastosowano w wieżach mieszkalnych można by zaadaptować w budynku zarządzanym przez wspólnotę lub spółdzielnie mieszkaniową i oczywiście dodać nowe pomysły. Wszystko zależy od potrzeb i naszej pomysłowości.

Typowy nowoczesny budynek mieszkalny z początków XXI wieku.

Oto kilka propozycji dla integrującego mieszkańców budynku mieszkalnego:

  • Korytarz. To najważniejsza część budynku na którym możemy spotkać sąsiadów. Miejsce nie tylko na wymianę zdawkowych pozdrowień, ale również na krótkie pogawędki.  Na korytarzu są tylko drzwi … a gdyby tak obok drzwi były jeszcze okna wychodzące na korytarz przez które możemy zaglądnąć do kuchni lub przedpokoju sąsiada? Oczywiście można założyć w oknie żaluzje albo zasłonki … a może nic nie zakładać. Niech każdy kto chce zagląda?
  • Taras. Mieszkania wyposażone są w balkon, loggie lub taras i każdy należy do jednego właściciela. To standard niemal w każdym mieszkaniu. Czy wspólny olbrzymi balkon na ostatniej kondygnacji lub dach – taras to nie byłoby świetne rozwiązanie? Na takim tarasie można ustawić stoliki, krzesła, leżaki i stworzyć mini ogród. W pogodne dni ta wspólna przestrzeń zapełniałaby się mieszkańcami. To idealne miejsce na organizację urodzin, spotkań, grilla, wspólnego oglądania imprez sportowych w telewizji czy też filmów.
  • Pralnia. W Polsce prawie każdy ma pralkę w łazience i to jest tradycyjne wyposażenie tego pomieszczenia. Jednak np. w Stanach Zjednoczonych bardzo wiele osób chodzi ze swoim praniem do pralni, w których ustawione są automaty pralnicze. To miejsce w którym spotykają się ludzie z sąsiedztwa i w oczekiwaniu na zakończenie prania mają sporo czasu, aby porozmawiać. Czy taka wspólna pralnia, a może salon pralniczy w budynku mieszkalnym z automatami pralniczymi i suszarkami to nie jest idealne miejsce na pogaduszki? Nawet jest oszczędność, bo zamiast wielu pralek w mieszkaniach, wystarczą 2-3 automaty pralnicze na cały budynek.
  • Domowy bar. W budynku mieszkalnym można zorganizować bar, który mogłaby prowadzić jeden z mieszkańców. To taki domowy bar do którego możemy pójść nawet w kapciach.
  • Domowy sklep. Wielu z nas to mistrzowie sztuki kulinarnej i prawdziwe złote rączki. W budynku można zorganizować mały sklep, w który sąsiedzi mogliby oferować własne wyroby po okazyjnych cenach.
  • Hotel. Jedno wolne mieszkanie w budynku to na pozór ekstrawagancja, ale, czy aby na pewno. Często przyjeżdżają do nas znajomi czy też rodzina … a właściwie nie przyjeżdżają, bo nie mamy warunków, aby przenocować większą grupę osób.  Gdyby w budynku w którym mieszkamy było dostępne mieszkanie, które możemy wynająć na kilka dni za niewielką opłatą, to byłoby rozwiązanie. Oczywiście to mieszkanie nie powinno nigdy być puste. Na to są metody.

W każdym budynku wielorodzinnym mieszkają przede wszystkim rodziny, ale również single, pary bez dzieci i osoby wynajmujące mieszkania na krótszy lub dłuższy czas. Takie mamy czasy, że coraz więcej jest singli, a rodziny są coraz mniej liczebne. Czy powyższe rozwiązania nie są na obecne czasy?

Zapewne większość z was zakrzyknie, że to utopia i w Polsce takie coś nigdy się nie uda. Na potwierdzenie można oczywiście przytoczyć wiele argumentów i przykładów. Ponurym przykładem są losy zburzonego w części osiedla Haut du Lievre w Nancy, które z awangardy przeszło na samo dno społecznej hierarchii. Mam jednak nadzieję, że można we wspólnocie żyć inaczej i chodź parę osób do tego przekonałem.

Człowiek jako zwierzę stadne potrzebuje towarzystwa, a niektórzy z nas potrzebuję towarzystwa cały czas.

Advertisements

One thought on “Integrująca się wspólnota mieszkaniowa. Czy to możliwe w Polsce?

  1. Podczas stypendiów w Niemczech mieszkałam m.in. w nowoczesnym akademiku (Europahaus w Konstancji).

    Na dachu był wspólny taras – ze względów bezpieczeństwa – zamknięty (podobno ktoś kiedyś z niego skoczył).

    Wspólna pralnia – kolejki, długie czekanie na wolna pralkę, piach w bębnie pralki, bo ktoś wrzucił na krótki delikatny, ekologiczny program kompletnie ubłocone buciory i plecak, do tego dźwiganie koszyka/torby wypełnionej mokrą, więc ciężką bielizną (winda często się psuła).

    Przeszklone ściany kuchni, salonu i przedpokoju wychodzące na korytarz maja wady i zalety – słabiej izolują od hałasu, kiedy coś gotowaliśmy zaraz schodziło się wielu „przypadkowych” gości, ale i my mogliśmy się wpraszać na wypieki. Do tego nieograniczone źródło tematów plotek…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s